Do tego, że początek roku nie był zbyt łaskawy dla sportu elektronicznego nie trzeba nikogo przekonywać. Po kilku latach intensywnego rozwoju, dziecko o imieniu Polski E-sport, które pierwsze kroki, a nawet pierwsze słowa miało już za sobą zostało odcięte od środków do życia. Mimo wszystko zgodnie z teorią Darwina rzeczą

naturalną było, iż przystosuje się ono do nowych warunków.
Kryzys ekonomiczny, który w pierwszych miesiącach 2009 r. stał się tematem numer jeden na wszystkich portalach internetowych dotyczących gamingu dał nam nieźle popalić i ostudził nieco emocje wszystkich tych, którzy w „giercowaniu” widzieli szansę na wielką kasę. Problemy złotej piątki ze znalezieniem godnej ich doświadczenia i osiągnięć organizacji, splajtowanie ESWC, problemy finansowe D-Link PGS uznawanego dotąd za rodzimego giganta to tylko część spustoszeń jakie dokonał kryzys na naszym podwórku.
Stało się. E-sport przestał być opłacalny dla firm, które wcześniej widziały w nim potencjał reklamowy. Przestał być również ciekawym kąskiem dla mediów, które coraz mniej prezentowały go swoim odbiorcom. Fakt faktem,

nie za bardzo miały co przedstawiać bo nic ciekawego, ze względu na zastój w branży się nie działo. Błędne koło. Firmy ze względu na brak środków przestały inwestować w gaming, media przestały pisać oń co automatycznie zmniejszyło atrakcyjność sportu elektronicznego jako nowego rozwiązania reklamowego.
Wtedy pojawił się kobiecy e-sport, czyli platforma, która będąc niezwykle atrakcyjna dla publiki sprawiła, iż krąg MEDIA-ESPORT-SPONSORZY znów zaczął się toczyć. Nie trudno nie zauważyć, iż w ciągu ostatnich miesięcy jeśli dziennikarze nie związani z gamingiem w ogóle zajmowali się tą branżą to nie poruszali tematu złotej piątki, turniejów czy PGS (do czego przyzwyczajono nas w przeszłości), a pod lupę brali dziewczyny grające zawodowo w gry komputerowe.

Wywiady z damskimi zespołami, artykuły, a nawet profesjonalne sesje zdjęciowe sprawiły, iż paradoksalnie jedna z najmniejszych scen, licząca zaledwie kilka aktywnych ekip wzbudziła ogromne zainteresowanie największych organizacji, bo jakby nie patrzeć dziś każda większa marka wspiera lub wspierała kobiecy gaming. Nic w tym dziwnego, żeby nie wypaść za burtę trzeba iść z duchem czasu, a to właśnie dziewczyny są dziś na czasie. Całe szczęście bo poniekąd uratowały tym polski e-sport, a przynajmniej bardzo przyczyniły się do poprawy słabej sytuacji.
Aż chce się rzec parafrazując pewne przysłowie: mężczyzna jest głową e-sportu jednak to kobieta jest szyją, która tę głowę podtrzymuje!